No więc nieubłaganie zbliża się on, najbardziej znienawidzony przez właścicieli psów dzień. Sylwester.

Niestety przyjęta została tylko jedna forma świętowania nadejścia Nowego Roku, a każdy kto ma inny pogląd na tą kwestię jest po prostu ignorowany. Nie zamierzam się tu rozpisywać co o tym myślę i dlaczego. Jesteśmy tu aby mówić o zwierzętach, ich potrzebach i problemach. Na nasze, ludzkie, na pewno znajdzie się jakieś inne forum.

Chciałbym dziś jedynie szybko i zwięźle przypomnieć co możemy i powinniśmy zrobić dla naszego pupila aby jako tako przetrwał tą trudną noc (i jeszcze później ze dwa tygodnie, aż gówniakom wyczerpią się zapasy petard)

O tym jak możemy oswoić psa z hałasem, a co za tym idzie sprawić aby nie zwracał uwagi na dobiegające zza okna huki, pisaliśmy TU. Jednak na tą chwilę nie ma już czasu aby przejść przez całą terapię. Teraz jedynie możemy próbować łagodzić skutki ogromnego stresu jakiego będzie doświadczać nasz zwierzak.

 

Pierwsza sprawa to wizyta u weterynarza. Być może nasz pies powinien dostać leki uspokajające. Nie decydujmy jednak o tym sami. Nie korzystajmy z nadmiaru tabletek kolegi czy koleżanki, których psom ten właśnie lek pomaga. Środki uspokajające mogą być bardzo niebezpieczne dla zdrowia dlatego ich doborem musi się zająć specjalista.

 

Kolejna kwestia to nie zostawiajmy psa samego w domu. Wiem, że w wielu przypadkach może to być trudne, no bo przecież „jest sylwester i muszę iść na zabawę”

Całe życie to jednak poszukiwanie i wybór kompromisów, a każdy by chciał zjeść i mieć ciastko jednocześnie. Także wracając na tory. Pies nie powinien spędzać tej nocy sam w domu. Nie oznacza to również, że mamy go nie odstępować na krok. Wręcz przeciwnie, powinniśmy udawać że nic się nie dzieje i pozwolić mu swobodnie wybrać miejsce, w którym będzie się czuł najlepiej.

Starajmy się również nie otwierać okien by nie potęgować i tak już wystarczających wrażeń słuchowych. Dobrym pomysłem jest natomiast nieco głośniejsza muzyka i jeśli pies nie panikuje to organizowanie mu najróżniejszych zabaw. Jeśli natomiast reaguje panicznie, w sposób niekontrolowany to pozostaje nam jedynie wspólnie jakoś przetrwać to bezmyślne łomotanie.

Tego właśnie życzę Wam i Waszym podopiecznym.

 

Trzymajcie się!

Wojtek