W życiu mieszkających z nami czworonogów nadchodzi taki moment, że trzeba się wykąpać. Czasem wynika to z konieczności, po wytarzaniu się w czymś nie bardzo pachnącym dla nas ludzi, a czasem bo po prostu już wypada się odświeżyć. Niezależnie od powodu, musimy być do tego odpowiednio przygotowani, a także, o ile sytuacja pozwala, wybrać właściwy czas. 
 
Z oczywistych powodów najlepszym okresem na kąpiel są suche i słoneczne letnie dni, natomiast najgorszym to wczesna jesień i późna wiosna kiedy nie działa centralne ogrzewanie. Rzecz jasna tyczy się to części z nas mieszkających w blokach, gdzie nie możemy sami decydować o ogrzewaniu. Jeśli zdecydujemy się na prysznic dla naszego pupila w okresie chłodniejszym, pamiętajmy aby w mieszkaniu było odpowiednio ciepło, a sama kąpiel odbyła się po ostatnim spacerze. 
 
Przed przystąpieniem do mycia powinniśmy dokładnie wyczesać naszego psa (lub kota), aby pozbyć się kołtunów. Sama kąpiel dla większości zwierzaków to jednak sprawa dosyć stresująca, więc ważne aby była przeprowadzona sprawnie. Po pierwsze musimy naszykować sobie miejsce pracy. Wanna lub kabina prysznicowa, co kto woli lub co kto musi woleć. Ustawiamy odpowiednią temperaturę wody – nie za ciepła, nie za zimna, w okolicach 25-30C. Strumień wody bardzo delikatny, nie myjemy samochodu pod ciśnieniem. Zapewniamy sobie również wygodny dostęp do szamponu oraz ręcznika. Jak już wszystko mamy gotowe to z troski o nasze mieszkanie zamykamy się z psem (lub kotem) w łazience. Zapewniam Was, że ucieczka mokrego i namydlonego zwierzaka na „salony” może i jest zabawna dla osoby postronnej, ale Wam może nie być wówczas do śmiechu :) 
 
No dobrze, wanna przygotowana, temperatura wody ustawiona, wyjście zabezpieczone. Przystępujemy do działania. Po umieszczeniu naszego pupila w wannie lub brodziku polewamy go delikatnym strumieniem wody, aby był dokładnie zmoczony. Pamiętajmy jednak, co jest niezwykle istotne o uszach, oczach i nosie. Te części nie powinny być zamoczone, w szczególności woda nie może się dostać do uszu. Niektórzy w tym celu stosują specjalne waciki na czas kąpieli, ja natomiast zwyczajnie omijam te rejony. 
 
Gdy już każdy skrawek czworonożnego ciała jest mokry rozpoczynamy nakładanie szamponu. Robimy to bardzo dokładnie, wcierając go niejako w naszego zwierzaka. Pamiętajmy, że zwierzęta mają sierść, która między innymi chroni je przed wilgocią. Musimy więc rozprowadzać szampon również „pod włos” aby przedostał się do podszerstka oraz skóry. Teraz już tylko dokładnie spłukujemy, aby nigdzie nie zostały resztki szamponu i rozpoczynamy proces suszenia. 
 
Tu są dwie szkoły, jedna opowiada się jedynie za porządnym wytarciem w ręcznik, druga natomiast zachęca do przetarcia ręcznikiem a następnie wysuszenia suszarką. Osobiście jestem zwolennikiem tej pierwszej, jednak zdaje sobie sprawę, że nie zawsze jest to możliwe chociażby ze względu na niektóre rasy psów i konieczność zachowania ich fryzur. Jeśli z tego czy innego powodu chcemy użyć suszarki to najlepiej jeśli posiadamy taką z regulacją siły oraz temperatury wydmuchiwanego powietrza. Ustawiamy wówczas na minimalne grzanie i dmuchanie, a podczas suszenia nie zatrzymujemy się za długo w jednym miejscu oraz nie kierujemy suszarki w kierunku nosa, oczu i uszu. 
 
Jeśli zdecydowaliśmy się jednak tylko wytrzeć naszego zwierzaka (szczególnie tyczy się to psów) to pozwólmy mu się otrząsnąć zanim otworzymy łazienkę. Inaczej zrobi to tuz przed telewizorem, komputerem albo innym urządzeniem nie przepadającym za wodą :)