W dzisiejszym odcinku zajmiemy się kwestią tresury naszego psa, a konkretnie, czy warto zapisać się na zorganizowany trening w tejże materii. Obecnie szkoleniowcy zajmujący się tym tematem coraz rzadziej używają słowa tresura odnośnie promocji swojego biznesu. Pojawiają się bardziej „ludzkie” określenie typu szkoła, szkolenie czy też bardzo modne w ostatnim czasie odmienianie przez wszystkie przypadki, ukradzionego Anglikom słowa behawioryzm. Osobiście to ostatnie nie przypadło mi specjalnie do gustu, ale nie o tym ma być.

 

Celem tych zabiegów jest chęć przyciągnięcia jak największej liczby osób zainteresowanych, co z punktu widzenia biznesowego jest raczej oczywiste. Wcześniej slogan pt „tresura psów” wielu osobom kojarzył się jakby zbyt profesjonalnie. Panowało przeświadczenie, że w owych zajęciach z tresury to biorą udział komandosi czy też inni nadludzie, oczywiście tylko i wyłącznie ze swoimi Owczarkami Niemieckimi.

 

Dobra, wiem że mnie nieco poniosło, ale tak to trochę było. Po prostu istniał ogólny pogląd, że tresura psów jest skierowana do bardzo wąskiego grona odbiorców. Wspomniana wcześniej zmiana nomenklatury, dostępność wiedzy oraz znacznie większa świadomość właścicieli psów zaczęła burzyć ten obraz. Nagle się okazało, że Owczarek Niemiecki jednak nie jest wymagany przy zapisach, jak również nasza profesja i kondycja fizyczna nikogo nie interesują. Bardzo dobrze, że tak się stało i że cały czas ten temat się rozwija. Mimo wszystko duża część posiadaczy psów zastanawia się po co by mieli coś takiego robić?

 

Przecież przy odrobinie cierpliwości sami nauczą swojego pupila podstawowych komend, nie wydając przy tym złotówki. Teoretycznie tak, dopóki nie zdamy sobie sprawy, albo prędzej - nie dowiemy się czym i dla kogo tak naprawdę jest takowe szkolenie. Otóż moi drodzy, tresura psa jest w rzeczywistości szkoleniem ich właścicieli. Mimo, że to nasz pies uczy się różnych komend, to w rzeczywistości my dostajemy lekcje jak porozumiewać się z naszym czworonożnym przyjacielem. To w nas kształtowane są nowe nawyki oraz odpowiednie reakcje.

 

Tu wracając do początku tego artykułu powiem Wam, że warto, a nawet bardzo warto. Nawet przy ogromie cierpliwości nie zrozumiemy tego, co dla doświadczonych szkoleniowców jest rzeczą oczywistą. A jeśli nie pojmiemy podstaw komunikacji z psem to możemy co najwyżej wyrządzić więcej szkody niż pożytku, a co gorsze, mimo dobrych zamiarów możemy wyrządzić krzywdę naszemu pupilowi. Decydując się (co gorąco polecam) na zorganizowane zajęcia z naszym psem pod okiem tresera musimy jednak zwrócić szczególną uwagę na kompetencje osoby prowadzącej taki kurs.

 

Wiadomo, popyt rodzi podaż, a skoro temat szkolenia naszych zwierząt robi się coraz popularniejszy, to i przybywa ofert w tym zakresie. Na rynku jest całe mnóstwo dobrych szkół, gdzie odpowiednie wyedukowanie szkoleniowca to sprawa nadrzędna, jednak mogą się pojawiać również mniej uczciwe oferty, których jedynym celem jest zarobek. Tak więc jak już podejmiemy tą decyzję, uznamy że chcemy lepiej się poznać z naszym psem, lepiej go rozumieć i odpowiednio reagować na jego potrzeby, zróbmy porządny przegląd ofert, popytajmy znajomych i zawsze prośmy o potwierdzenie kwalifikacji szkoleniowca.

 

Zaręczam, że jak to przerobicie a następnie przejdziecie wraz ze swoim psem cały kurs to będziecie żałować czemu tak późno się na to zdecydowaliście :)

 

 

Pozdrawiam Was, trzymajcie się!

Wojtek