Podróżowanie z psem to rzecz wspaniała. Po pierwsze wyjeżdżając na wypoczynek nie musimy się martwić o naszego czworonoga, kto się nim zajmie, czy zajmie się odpowiednio i czy zwierzak poradzi sobie z rozłąką. Po drugie dajemy możliwość naszemu psu odkrywania nowych miejsc co jest niezwykle istotne dla jego prawidłowego rozwoju. Może nie sam fakt nowego miejsca co nowych zapachów. Oczywiście po trzecie radość ze wspólnie spędzonego czasu jest bezcenna :)
 
Skoro już wiemy jakie to pożyteczne jest wspólne spędzanie urlopu musimy odpowiedzieć sobie na pytanie czy nasz pies ma ochotę na podróż, czyli przebywanie dłuższy czas w jakimś środku transportu, który ulubionym miejscem naszego zwierzaka raczej nie jest. W tym artykule skupimy się na podróżowaniu samochodem, jako że jest to zdecydowanie najpopularniejsza metoda rodzinnego przemieszczania się. Samo jednak przygotowanie psa do chętnego podróżowania będzie takie samo, niezależnie czy wybierzemy samochód czy też pociąg. Rzecz jasna samoloty to zupełnie odrębna sprawa i dla samego czworonoga nie ma nic wspólnego z przyjemnością.
 
Załóżmy, że nasz pies na samą myśl wejścia do samochodu robi w tył zwrot i ewakuuje się jak najdalej od zagrożenia. Czy to oznacza, że na wczasy pojedziemy jednak sami a zwierzak trafi do teściowej? Niekoniecznie.
 
Posłużę się moim osobistym przykładem, kiedy to adoptowaliśmy naszego Hasana i należało przyjechać z nim do domu. Rzecz jasna w tamtej chwili nie było możliwości na spokojne zapoznanie się psiaka z samochodem więc musieliśmy niestety użyć argumentu siły i na pokład został wniesiony. Wiadomo, nie najlepiej, do tego jeszcze zamieszanie, dużo ludzi, nowi ludzie. Stres dla psa ogromny, ale stukilometrowego spaceru nikt nie przewidywał.
 
Nie mniej wiedzieliśmy od pierwszych chwil, że albo z jakiegoś powodu nie polubił jazdy samochodem albo po prostu nie miał okazji jeszcze tego poznać. Nie wiem jak było, ale trzeba było temu zaradzić.
Po zapoznaniu się i oswojeniu z nowym domem i domownikami postanowiliśmy stopniowo zaprzyjaźniać go również z naszym autem. Początkowo będąc na spacerze kręciliśmy się przy samochodzie tylko. Po jakimś czasie wprowadziliśmy zmianę i od tej pory samochód miał już otwarte na oścież drzwi a Hasan coraz chętniej zaglądał do środka, obwąchując wszystko intensywnie. Nie minęło kolejnych kilka dni a już siedział zadowolony w środku, za co oczywiście był nagradzany. Kolejnym etapem było zamknięcie się całą ekipą w środku i następnie uruchomienie silnika. Ostatnim ruchem była już sama jazda, również stopniowo, dosłownie kilkaset metrów aby pies się przyzwyczaił co się dzieje, kiedy samochód rusza. Tym sposobem ze zwierzaka , który początkowo najchętniej by zniknął na sam widok auta stał się zapalonym podróżnikiem i przy każdym wyjściu na spacer pierwsze co to biegnie do samochodu :)
Ważnym jest aby nie robić nic na siłę, szczególnie na początkowym etapie. Jeśli pies się boi wejścia do auta to nie wpychamy go na siłę. To jedynie może znacznie pogorszyć sytuację.
 
No dobrze, mamy już zapalonego czworonożnego podróżnika, nie pozostaje nic innego jak wsiadać i jechać w nieznane. Otóż nie do końca.
 
Po pierwsze, zanim pojedziemy dalej niż dookoła parkingu musimy zadbać o bezpieczeństwo naszego psa na pokładzie i tu rodzi się zasadnicze pytanie. Gdzie on ma w tym samochodzie przebywać? Jeżeli rozmawiamy o małym piesku to przestrzeń z przodu, gdzie pasażer trzyma nogi może być w porządku. Jest to miejsce wygodne dla nas, bo mamy cały czas kontrolę nad psiakiem ale z punktu widzenia bezpieczeństwa już tak pięknie nie jest. Oczywiście, nigdzie nie jest, bo samochody są projektowane dla ludzi a nie dla zwierząt. Nie mniej uważam że jest to lepsze miejsce niż na kolanach pasażera, albo o zgrozo kierowcy, bo i takie cuda widziałem. Możemy również, co jest bezpieczniejsze umieścić zwierzaka w transporterze i ulokować za siedzeniem ale to w przypadku tylko bardzo małych ras. Większe psy wymagają już sporo miejsca i dlatego najpopularniejszym ich miejscem jest tylna kanapa lub bagażnik w przypadku aut typu kombi, suv, etc.
Najlepszym rozwiązaniem według mnie jest kanapa. Jeśli nie chcemy jej pobrudzić wystarczy zakupić specjalna matę do samochodu i problem ten mamy z głowy. Plusem podróżowania na kanapie jest możliwość zabezpieczenia psa w postaci dedykowanych pasów bezpieczeństwa lub krótkiej smyczy, którą z jednej strony przypinamy do szelek a z drugiej do gniazda pasów bezpieczeństwa. Dzięki temu mamy pewność, że w przypadku ostrego hamowania lub stłuczki pies zostanie na swoim miejscu, albo przynajmniej w jego obrębie. W przypadku bagażnika takich możliwości nie mamy, zresztą jak sama jego nazwa wskazuje służy on do przewożenia bagaży. Zastanawialiście się kiedyś co się stanie z Waszym przebywającym w bagażniku psem w momencie gdy inne auto uderzy w tył waszego samochodu? Nie? To się zastanówcie, może to uratować życie Waszemu przyjacielowi.
 
Dobrnęliśmy do końca :) Dodam jeszcze tylko , że jak już przekonamy naszego psa do jeżdżenia samochodem to powinniśmy to robić w miarę regularnie. Okazją nie musi być tylko coroczny wyjazd na mazury ale chociażby wypad na długi spacer do pięknego lasu oddalonego 20km od nas.
 
Trzymajcie się i szerokości :)
Wojtek