W jednym z pierwszych artykułów na naszym blogu wspomniałem o zbawiennym dla psa efekcie poznawania nowych miejsc. Biorąc jednak pod uwagę jak bardzo ważny jest to aspekt, postanowiłem temat trochę rozszerzyć, poświęcając mu osobny wpis.
 
Zwykło się mówić, w odniesieniu do nas ludzi, że podróże kształcą. Nie sposób się z tym nie zgodzić, to jest po prostu fakt. Poznając nowe miejsca i nowych ludzi poszerzamy swój światopogląd a co za tym idzie uczymy się, że obce wcale nie oznacza złe. Siedząc natomiast całe życie na swoim podwórku, jedząc codziennie rosół i schabowego oraz spotykając się z garstką tych samych ludzi stajemy się co raz bardziej nieufni i ksenofobiczni.
 
Podałem ten nasz, ludzki przykład tylko po to aby lepiej zobrazować to o czym powiemy sobie w dalszej części artykułu, ale także po to abyście wiedzieli, że u psów działa to dokładnie tak samo.
Pies znający tylko i wyłącznie swoje poletko będzie strachliwy, nieufny oraz agresywny a każdy dalszy czy bliższy wypad z nim będzie katorgą dla wszystkich stron.
Jak wspomniałem we wcześniejszym artykule, psy głównie poznają świat za pomocą węchu. Mniej istotnym dla niego jest czy zabierzemy go na Mazury czy na spacer do lasu pod miastem. Ważne aby jego życie było bogate w nowe, pozytywne doświadczenia.
 
Niektórzy właściciele uważają, że skoro pod blokiem jest zielony skwerek 10 na 20 metrów to już w zupełności wystarczy psu na całe życie. Przecież może załatwić swoje potrzeby fizjologiczne, jest jedno drzewo, dwa krzaki i kawałek trawy. No czego chcieć więcej.
Jeśli ktoś uważa, że to w zupełności wystarczy i jednocześnie bardzo pragnie mieć czworonoga to polecam kota. Wystarczy mu kanapa, poduszka i kuweta.
 
Psy z natury uwielbiają się uczyć, poznawać, doświadczać a ograniczanie im tych przyjemności powoduje coraz większą frustrację.
Nie oznacza to oczywiście, że musimy codziennie podróżować z naszym pupilem i przemierzać setki kilometrów. Oznacza to, że powinniśmy zafundować mu w miarę możliwości zróżnicowany plan dnia. Nie chodźmy ciągle tymi samymi ścieżkami o dokładnie tych samych godzinach. Pozwólmy psu spokojnie wszystko obwąchać oraz przywitać się z innym napotkanym psem (chyba, że nie przepadają za sobą).
Poza zróżnicowanymi spacerami postarajmy się czasem o coś ekstra, coś co dla nas nie mieści się w kategorii pt „spacer z psem” a naszemu podopiecznemu pozwoli oswoić się z pewnymi obcymi dla niego sytuacjami.
Jeśli mieszkamy w spokojnej okolicy to wybierzmy się wspólnie z psem do centrum miasta. Pewnie zapytacie co w tym ciekawego. No nic ciekawego, ale wartość poznawcza ogromna. Większy hałas, więcej ludzi, inne zapachy. Prawdopodobnie przy pierwszej tego typu wyprawie nasz podopieczny może być lekko zestresowany, ale z każdą kolejną nerwy będą mniejsze, aż do momentu gdy tłum ludzi na chodniku czy przejeżdżający tramwaj nie będą już robić żadnego wrażenia. Nadal możecie się zastanawiać po co psu spacer śmierdzącą ulicą skoro mieszkamy nieopodal lasu w ciszy i spokoju. No właśnie po to aby poznawać, a z natury rzeczy poznaje się to czego nie znamy.
 
Przykładów na to, jak można urozmaicić życie naszemu czworonogowi tym samym oswajając go i ucząc pewnych zachowań jest mnóstwo i nie chodzi mi o to aby je wszystkie wymieniać. Chodzi mi jedynie o to abyście dobrze zrozumieli potrzeby Waszego pupila, nie sprowadzając ich jedynie do załatwiania potrzeb fizjologicznych podczas spaceru, jedzenia i spania.
Pies potrzebuje żyć w pełnym tego słowa znaczeniu. Tak jak i my.
 
Trzymajcie się,
Wojtek.